(Nie)wyjaśnione...

Wchodzę do mojej kamienicy, jest już dosyć późnawo. Na wprost mnie dostrzegam postać w kurtce i biało-niebieskiej czapce. Postać siedzi na krześle bokiem do mnie, nie rusza się, trwa w bezruchu. W pierwszej chwili nie czuję strachu, budzi się we mnie ciekawość, która z czasem przeradza się w niepokój. Podchodzę bliżej. Nie ma owej postaci, jest tylko wózek, zielony. To działo się wczoraj.


Dzisiaj wieczorem, zamykałam akurat bramę, kiedy dostrzegłam sylwetkę jakiegoś mężczyzny idącego w moim kierunku. Przez moment zastanawiałam się czy otworzyć bramę zanim przejdzie czy poczekać. Zdążyłam spojrzeć na bramę, kiedy ponownie spojrzałam w jego stronę, nie było go. Nie mógł się wrócić, ani wejść do pobliskiego domu, usłyszałabym. Nie przeszedł również na drugą stronę. Ewidentnie zniknął.

Komentarze

  1. masz po prostu schizy i to totalne.... XD ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. po jakimś czasie same przechodzą xd

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe po jakim nam przejdą te schizy???.... XD ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. cooos jest na rzeczy.
    opowiadałam ci o tym jak Justyna z mojej klasy miała do czynienia z duchem jej dziadka?

    OdpowiedzUsuń
  5. nie opowiadałaś mi o tym, ale z chęcią posłucham ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też..... dajesz na forum..... XD ;p

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Photography

czasem dobrze jest oderwać się od rzeczywistości

Kilka słów o Lednicy