Urodzinowe dwa dni

          Pełnoletnia? Owszem. Dorosła? Nie sądzę. Tak, dzisiaj są moje urodziny. Osiemnaste urodziny, zaś jutro mam swoje przyjęcie. 


          Pierwszym prezentem jaki dostałam jest zestaw kosmetyków Sparkle in Paris od mamy :) Wczoraj po jedenastej w nocy farbowałam włosy na mroźny kasztan, dzięki czemu prezent dostałam po północy :) W nocy dostałam życzenia od Kingi i Simony, a rano - od Darii i Kasi :) W szkole Sima i Kinia zrobiły mi świetną niespodziankę ;D Dały mi 18 lizaków i jabłko z napisem "18". Przy czym każdy lizak dały mi oddzielnie składając mi życzenia. Dziękuję Wam laski ♥.
          

          W szkole pomijając matmę, było na luzie. Nie było dwóch lekcji, pierwszą z nich spędziliśmy w bibliotece, a drugą najpierw na korytarzu, a potem w pracowni komputerowej. Na koniec mieliśmy dwie godziny historii sztuki. Na jednej z nich klasa przez jakieś 5 minut śpiewała mi Sto lat. Na przerwie przed ostatnią lekcją gadałam z nauczycielem o moim pobycie w Rzymie.

          Po zajęciach Simona szła na akupunkturę, a ja jej towarzyszyłam. Wychodząc w przychodni przeszłyśmy obok studia, w którym miałyśmy praktyki. Na dniach ich odwiedzimy, bo trzeba wywołać zdjęcia na fotografię i muszę zrobić zdjęcia do dowodu ;) Idąc dalej natknęłyśmy się na billboard z reklamą pewnego klubu, w którym serwują m.in. zapiekanki. Zapiekana okazała się zbyt kusząca :)


          Wieczorem udałam się na spotkanie formacyjne. Wyjątkowo spotkanie odbywało się w jadalni na plebani, zamiast w salce. Początkowo gadaliśmy sobie, a potem kazali mi usiąść, zebrali się w grupę i zaczęli mi śpiewać Sto lat. Złożyli mi życzenia i dali bukiet tulipanów *-* Nim się spostrzegliśmy już musieliśmy kończyć. To co dobre szybko się kończy. Więc nawet czas spędzony w szkole minął szybko.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Photography

czasem dobrze jest oderwać się od rzeczywistości

Kilka słów o Lednicy