Szlachta się [z]bawi

                                 Rekolekcje to czas przygotowań do odpowiedniego spędzenia zbliżających się świąt. To także czas oczyszczenia swojej duszy z grzechów.

                                 Pamiętam rekolekcje w zeszłym roku. Jak po nauce w Kościele w parę osób staliśmy w zakrystii, a potem przed, razem z księdzem i gadaliśmy o różnych rzeczach. Przez ten okres trzech dni trudno nam było się pożegnać i rozejść się każdy w swoją stronę.

                                 Dobrze wspominam tamte rekolekcje. Jeszcze do niedawna to były najlepsze rekolekcje w moim życiu. A teraz? Teraz mogę powiedzieć, że tegoroczne rekolekcje są jeszcze fajniejsze.

                                 W tym roku mieliśmy zupełnie inne nauki niż wtedy. Ekipa rekolekcyjna przyjechała do nas aż z Bydgoszczy. W tym roku przez pierwsze dwa dni pracowałam jako fotograf. Trzeciego dnia fotografowaniem zajął się ksiądz z mojej parafii.

                                 Najlepiej wspominam z tych rekolekcji rozmowy z księdzem rekolekcjonistą, a także Mszę oraz wspólny obiad. Na Mszy były dwa takie momenty, gdzie na twarzach wszystkich osób pojawił się uśmiech. Pierwszym momentem było zaproszenie przez księdza rekolekcjonistę młodzież, by weszli na ołtarz, drugim zaś, był moment śpiewu i tańca, którego uczyliśmy się podczas spotkania w szkole.


                                 Shaba balua Jezu akina o! x4
                                 Radością moją Jezus przyjaciel mój Pan! x4
                                
                                 1) Wielkiego Boga znam,
                                  On zawsze ze mną jest.
                                  Wielkiego Boga znam,
                                  On ze mną jest.

                                  2) Jego miłość ogromna, ogromna, ogromna,
                                  a moja taka mała, taka mała, taka mała.
                                  Jego miłość ogromna, ogromna, ogromna,
                                  a moja taka mała, taka mała, taka mała.

                                

 
                                 Czas rekolekcji kończył się w piątek. Tego dnia wieczorem była jeszcze Droga Krzyżowa, ale że nałożyła się z Drogą Krzyżową i spotkaniem formacyjnym w sąsiedniej parafii, a także urodzinami znajomego księdza, tak więc nie moglam uczestniczyć w niej w mojej parafii. Niestety również nie zdążyłam pożegnać się z nowo poznanymi ludźmi, którzy prowadzili rekolekcje, nad czym ubolewam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Photography

czasem dobrze jest oderwać się od rzeczywistości

Kilka słów o Lednicy