Szalony poniedziałek

                    Dzisiejszy dzień zaczęłam od jazdy, a dokładniej ujmując była to szósta z kolei godzina jazdy w czasie mojego kursu na prawko ;D Poprzednim razem stwierdziłam, że zamiast coraz lepiej jeździć to jeżdżę gorzej. Tym razem całkiem dobrze mi szło :)

                    O ósmej byłam już wolna, więc wróciłam do domu zjeść śniadanie, przy czym także włączyłam laptopa. Po dziesiątej wpadłam na moment do parafii, a po moim powrocie do domu przyjechała Kinga. Zdążyłam zrobić nam coś do picia i Kinga zaczęła wariować, uhm, delikatnie mówiąc :) Parę minut później szłyśmy spotkać się z jej chłopakiem, Jordanem. To był szalony pomysł, bo szłyśmy około 15 minut, a miałyśmy jakieś 40 minut do rozpoczęcia lekcji.

                    Na szczęście Jordan był samochodem, więc podwiózł nas do mnie, a następnie do szkoły, dzięki czemu nie spóźniłyśmy się na religię ;) Właściwie Simona i ja byłyśmy na czas, a Kinga zasiedziała się z Jordanem. Kilka godzin później nadeszła matma. Najpierw sprawdzian, potem nowy temat. Przez pewną sprawę miałam zły humor, ale na sam koniec drugiej godziny matmy Simona i ja z trudem wyszłyśmy z pracowni z powagą. Zaraz po wyjściu wybuchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem. Powodem naszego rozbawienia było to, że po sporym okresie używania tablicy interaktywnej dowiedziałyśmy się, że piszemy trzema kolorami: czarnym, czerwonym i brązowym, mimo, iż tak na serio piszemy nie brązowym, ale czerwonym.

                    Po zajęciach odprowadziłyśmy Kingę na busa, ale przed tym weszłyśmy na moment do kościoła, co chyba będzie naszym poniedziałkowym zwyczajem. Trzeba zregenerować siły po wyczerpujących dwóch godzinach matmy.

                    Na koniec dnia razem z Simoną próbowałyśmy uczyć się matmy. Oczywiście skończyło się na pizzy i siedzeniem przy kompie, a także robieniu zdjęć.xd Późnym wieczorem odprowadziłam ją kawałek, przy okazji zabrałam mojego pupila, Baylora na spacer :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Photography

czasem dobrze jest oderwać się od rzeczywistości

Kilka słów o Lednicy